• Jest pani w ciąży. To 8 tydzień.
  • Niemożliwe. Na pewno nie. Jestem na najlepszej, najnowocześniejszej antykoncepcji.
  • Proponuję, żeby zrobiła pani test w laboratorium, to da nam pewność. Cuda się zdarzają 🙂

Maszerowała w tą i z powrotem pod kliniką uniwersytecką, w oczekiwaniu na wynik. Długo to trwało, ale badania dawały pewność. Coś takiego!? Ona i w ciąży. Dziwiło ją, że nie jest w rozpaczy, że nie panikuje, że w ogóle się nie boi, tak, jak nieraz przewidywała, gdy myślała o tym, że mogłaby zajść w ciążę. Jakiś rodzaj podniecenia, rozdygotania, ogromnej radosnej ciekawości, jakby to było…., jak to będzie, gdy przypuszczenia okażą się prawdą. Miała przed sobą egzaminy końcowe na medycynie. Jak to pogodzi, jak da radę? Ale z tyłu głowy miała już podpowiedź. Po prostu nie będzie czasu na zamartwianie się. Była dobrą studentką, miała stypendium naukowe, więc to nie jej zdolności były problemem, a właśnie to zamartwianie się. 

Poza tym, nic nie jest przesądzone. Dobrze pamiętała z embriologii, że 70% ciąż kończy się samoistnym poronieniem przed 12 tygodniem. Na samą myśl o tym ogarnął ją taki smutek, że łzy popłynęły jej po policzkach. Właściwie już chciała tego dziecka. Już nie wyobrażała sobie, że może być inny wynik niż pozytywny. I był pozytywny.

Egzaminy przeszła jak burza. Nie było czasu na zbędne główkowanie, trzeba było skończyć naukę i rozglądnąć się za pracą. Do tej pory zupełnie nie przejmowała się finansami. Jak brakowało jej do końca miesiąca, po prostu zaciskała pasa, ograniczała wydatki i tyle. Ale teraz to co innego, już tak nie może być, dziecko nie poczeka na przypływ gotówki, nie przestanie chcieć jeść tylko dlatego, że mama nie ma akurat pieniędzy. Pracę ogarnęła w miesiąc po powrocie ze studiów. Mimo zaawansowanej ciąży, nie było żadnych problemów ze stażem. Długo potem przyszło jej do głowy, że może zadziałał stary przesąd, że kobietom w ciąży się nie odmawia, a nie jej osobisty urok 😉

Tuż przed rozwiązaniem ścięła króciutko swoje jasne, bardzo już długie włosy – teraz nie będzie przecież czasu na ich pielęgnowanie. Teraz będzie czas dla DZIECKA. Ono było dla niej najważniejsze. 

Czas po urodzeniu syna był zupełnie inny niż wszystko o czym czytała na temat macierzyństwa. Nigdy wcześniej nie miała tyle energii ! Nigdy wcześniej tyle się nie śmiała i tyle nie żartowała. Praca wręcz paliła jej się w rękach, do wszystkiego podchodziła z ogromnym entuzjazmem, a  uczucie wdzięczności i zachwytu życiem prawie ją nie opuszczało. 

Później będzie mówić o tym czasie, że przez dwa lata chodziła 2 metry nad ziemią.  Jakby fruwała i jakby życie było nieustającym radosnym wyzwaniem, z którym radziła sobie śpiewająco. Uśmiechała się na wspomnienie swoich słów, które wypowiedziała do przyjaciółki, gdy ta zapytała ją, co zamierza zrobić z tą ciążą ? – „Oczywiście, że urodzę to dziecko ! Może to będzie najlepsze, co mnie w życiu spotka, kto wie ?” 

Wybrała dla niego greckie imię, które w starożytnej Grecji oznaczało „podpora mężów”. Czy przeczuwała, że mężczyźni w jego rodzie potrzebują wsparcia ? Zmiany wzorca ?

To, jak będzie nosił to imię, zależało już tylko od Niego.

                                       H.